nav-left cat-right
cat-right

Świadectwa pani Bogdany

Jestem katoliczką, chodziłam do kościoła, jak wszyscy, ale nie było w tym serca, robiłam to, aby „zaliczyć” mszę. Zmieniło się to, gdy w 2004 roku uczestniczyłam w rekolekcjach, które prowadziła Szkoła Nowej Ewangelizacji pt.” Odkrywanie nowego życia w Duchu Świętym”. Podczas tych rekolekcji czytałam rozważania podczas Drogi Krzyżowej, pamiętam, że była to stacja dziewiąta „Pan Jezus upada po raz trzeci” . Bardzo mnie poruszyły te rozważania, zobaczyłam wtedy, że Jezus cierpiał jak upadał pod ciężarem grzechów, jak ofiarował się za mnie – grzesznika. Z wielką miłością przyjął Krzyż, a na Nim niósł grzechy i pod ciężarem upadał, ale w ten sposób zniszczył grzechy moje i całego świata. Zobaczyłam, że to nie Jezus odszedł ode mnie, tylko to ja przez moje grzechy oddaliłam się od Niego. Jezus był cały czas przy mnie, nie narzucał mi Swojej Woli i z cierpliwością czekał… Dał mi wolność i wybór którą drogą chcę kroczyć. Nie obiecywał wspaniałej drogi „usłanej różami”, ani „autostrady”, ale najpewniejszą drogę do nieba. Miałam wybrać i wybrałam Jego drogę w całkowitej wolności. Od tego momentu wciąż nią kroczę, jestem szczęśliwa bo to Droga pełna Światła, Miłości i Pokoju, mimo iż nie zawsze jest łatwo, idę tą drogą, bo powiedziałam TAK Jezusowi i to było moje nowe NARODZENIE.  Pragnę tylko z Jezusem i Maryją Matką Bożą  kroczyć przez życie bo Im całkowicie zaufałam.

Chwała Panu!

Bogdana

****

Chcę opowiedzieć jak Jezus mnie prowadzi. Dostałam książeczkę Cataliny Rivas pt. „Tajemnica spowiedzi i Mszy Świętej”. Zachwyciła mnie treść tej książki, pomogła mi ona zrozumieć czym jest msza święta, teraz wiem po co idę na mszę i lepiej rozumiem co się dzieje na ołtarzu. To cud nad cuda, Jezus żywy, prawdziwy z Ciałem i Krwią, duszą i bóstwem jest obecny codziennie na ołtarzach wszystkich kościołów świata. Mi bardzo pomogła ta książeczka, więc polecam ją wszystkim, teraz jestem w pełni uczestnikiem mszy świętej.

Chwała Panu!

Bogdana

****

Było to w 2006 roku. Od kilkudziesięciu lat paliłam papierosy, ale zaczął mi ten nałóg bardzo przeszkadzać. Im bardziej chciałam przestać palić, tym więcej paliłam. Prosiłam Panie Boże pomóż, gdyż wciąż nie mogłam porzucić nałogu. W końcu będąc na spotkaniu modlitewnym Odnowy w Duchu Świętym poprosiłam o modlitwę wstawienniczą za mnie. Ja w cichości bardzo prosiłam:” Jezu Ty widzisz jak bardzo chcę przestać palić- jeżeli to Twoja Wola to mną potrząśnij”. Miałam podczas modlitwy zaśnięcie w Duchu Świętym. Nikt mnie nie asekurował i poleciałam na plecy, ale o dziwo nic mi się nie stało. Od tego dnia nie wzięłam papierosa do ust i nie miałam głodu nikotynowego. Stał się cud, zostałam uwolniona od nałogu! Chwała Panu!

To nie wszystko Jezus mnie dalej prowadzi. W październiku 2007 roku umówiłam się ze znajomą Terenią, że pojedziemy razem na rehabilitację do Śmigla, mieliśmy tam być na 8.00, ale w drodze stał się wypadek. Kierowca jednego samochodu zasnął i z ogromną prędkością uderzył w tył naszego samochodu, był wduszony bagażnik, drzwi zablokowane. Na szczęście Pan nad nami czuwał i żyjemy. Tamtym samochodem nie mogłyśmy już jechać, ale znalazł się inny samochód, dotarłyśmy na miejsce, dziękujemy Bogu, że żyjemy. Chwała Panu!

Bogdana

****

Od 13-16 października 2011 byłam na rekolekcjach w Gostyniu, które prowadził o. Józef Witko. Bardzo pragnęłam pojechać na te rekolekcje, Pan Bóg pomógł znaleźć wsparcie finansowe i udało się uczestniczyć w rekolekcjach. Podczas nich zobaczyłam swoje poranienia ale i Dobrą Nowinę, że Jezus uzdrawia każdego, gdy tylko chce i pragnie. Uzdrowienie zaczęło się z chwilą chęci wyjazdu na rekolekcje. Jezus uzdrawiał moje zranienia, z Jego Ran wylewała się Miłość Uzdrawiająca. Cały piątek łzy same Cisły mi się do oczu, podczas Eucharystii czułam, drżenie całego ciała. Odbyłam spowiedź generalną, do której przygotowałam się już w domu. Podczas spowiedzi usłyszałam słowa Jezusa wypowiedziane przez usta kapłana: „Jezus ma dla ciebie Dobrą Nowinę- dziś Cię uzdrowi”. Gdy wyszłam od spowiedzi czułam się bardzo radosna, jakby ktoś unosił mnie jak na sprężynach. Poszłam zaraz do kaplicy podziękować Panu za przebaczenie grzechów. Wiem, że uzdrowienie będzie ale kiedy i w jaki sposób zależy od Pana.

Chwała Panu!

Bogdana